To ja Wam opowiem coś śmiesznego, chociaż na początku wcale nie było mi do śmiechu. Wychowuję młodą sama. Pewnego wieczora, już po kąpieli, młoda stanęła w łóżeczku i patrząc w księżyc zawołała: "gdzie jest mój ojciec?!" i tak 3 razy. Zrobiło mi się słabo. Przerażona zadzwoniłam do mamy, a ona mi na to: "Nie panikuj, to cytat z króla lwa, którego młoda ogląda po 3 razy dziennie" :D
Odetchnęłam z ulgą... temat rozmów o ojcu na razie nas ominął:)
To ja Wam opowiem coś śmiesznego, chociaż na początku wcale nie było mi do śmiechu. Wychowuję młodą sama. Pewnego wieczora, już po kąpieli, młoda stanęła w łóżeczku i patrząc w księżyc zawołała: "gdzie jest mój ojciec?!" i tak 3 razy. Zrobiło mi się słabo. Przerażona zadzwoniłam do mamy, a ona mi na to: "Nie panikuj, to cytat z króla lwa, którego młoda ogląda po 3 razy dziennie" :D
Odetchnęłam z ulgą... temat rozmów o ojcu na razie nas ominął:)